Ma 100 lat i prowadzi własny bar. Co jest jej przepisem na długowieczność?

Jeśli osiągnięcie wieku 100 lat kojarzy Wam się jedynie ze schorowanym, niedołężnym staruszkiem, zdecydowanie powinniście poznać Marie-Louise Wirth! Kobieta, która w listopadzie obchodziła setną rocznicę urodzin, jest energiczną, rezolutną i pełną wigoru osobą. "Lubię chodzić na tańce. Nie przeszkadza mi wracanie do domu o 2.00 w nocy i wstawanie o 7.30. Nie jestem zmęczona" - mówi 100-latka w rozmowie z BBC. Marie-Louise pochodzi z francuskiego Isbergues, gdzie prowadzi liczący 20 metrów kwadratowych bar bez nazwy. "Jeśli masz dobre piwo, wcale jej nie potrzebujesz" - tłumaczy. Lokal odziedziczyła w 1952 roku po ojcu. Od tamtej pory wiele się w nim nie zmieniło. Staruszka budzi się o 7:30, by od rana stanąć za ladą i wypić szklaneczkę brandy z pierwszym gościem. Wielokrotnie pytana o sekret długowieczności, kobieta odpowiada jedynie: "Skąd mam wiedzieć, dlaczego taka jestem? Tylko Bóg wie, ale mi tego nie mówi". Nie kryje jednak szczegółów dotyczących swojego trybu życia. "Żyję jak osoba, która ma 60 lat. Dużo wychodzę. Lubię chodzić na tańce" - wyznaje barmanka. Seniorka przekonana jest również o znaczeniu diety, dlatego nie spożywa mleka, jogurtów i owoców. Nie stroni za to od... majonezu: "Jem dużo ostrego jedzenia. Jem wszystko, czego nie powinnam. Jeśli dasz mi do wyboru majonez i konfiturę, wybiorę majonez. Ale nie mam cholesterolu!". Co myślicie o życiu, jakie prowadzi Francuska? Tańce do rana i majonez mogą okazać się przepisem na długowieczność?