Nastolatek zmarł w obozie dla uzależnionych od internetu. Na jego ciele widocznych było 20 ran

Zagraniczne media donoszą o tajemniczej sprawie nastolatka, który zmarł zaledwie 48 godzin po przyjęciu do obozu dla uzależnionych od internetu. Tragedia miała miejsce na początku sierpnia w chińskiej prowincji Anhui. O metodach "leczenia" podobnych klinik i obozów paramilitarnych dochodzą kolejne niepokojące plotki. Ośrodki tego typu krytykowane są m.in. za przypadki pobicia pacjentów czy stosowania terapii elektrowstrząsowej. Jak wykazała sekcja zwłok, 18-latek pochodzący z miasta Fuyang (Chiny) miał na ciele ok. 20 ran - kilkanaście urazów zewnętrznych i kilka wewnętrznych. Oficjalna przyczyna śmierci nie jest jeszcze znana. Organizatorzy obozu zapewniają, że nastolatek był poddawany "łagodnej" formie terapii. Miał uczestniczyć w ćwiczeniach fizycznych i zajęciach z psychoterapeutą. Kierownictwo zaprzecza oskarżeniom dotyczącym stosowania kar cielesnych. "Ciało mojego syna od stóp do głów było pokryte bliznami. Gdy trafił do ośrodka, wszystko z nim było ok. Jak to możliwe, że zmarł 48 godzin później?" - mówi matka chłopca. Policja zatrzymała dyrektora i członków personelu ośrodka. Obóz został tymczasowo zamknięty.