Zmarła po rutynowym zabiegu. Wina lekarzy?

32-letnia Joanna Paszyńska z Jasła zmarła po rutynowym zabiegu, jakiemu poddała się ze względu na chęć zajścia w ciążę. Kobieta zmagała się z kamicą pęcherzyka żółciowego. Do szpitala zgłosiła się 22 listopada 2017. Chociaż zabieg usunięcia woreczka żółciowego jest powszechnie wykonywany i na ogół nie ma po nim komplikacji to właśnie on przyczynił się do śmierci kobiety niedługo po opuszczeniu placówki. Rozżalona rodzina oskarża lekarzy, W rozmowie z portalem jaslo4u.pl mąż pani Joanny, Damian Paszyński, powiedział, że zabieg zamiast 40 minut trwał aż 2,5 godziny. Parę dni po operacji kobietę miały dręczyć nudności i problemy z poruszaniem się. 27 listopada wykryto u niej płyn w przestrzeni zaotrzewnowej, a pogorszeniu uległy także wyniki krwi - informuje "Fakt". Pielęgniarki miały bagatelizować jej stan i kpić z jej złego samopoczucia. Przy wypisie ze szpitala zalecono jej przyjść w połowie grudnia na kontrolę. Niestety tego nie doczekała. Zmarła 8 grudnia. Mąż pani Joanny zgłosił w prokuraturze możliwość popełnienia przestępstwa. Więcej na ten temat znajdziecie poniżej.