Zszokowała internautów ostrymi treningami w zaawansowanej ciąży. "Jesteś całkowicie nieodpowiedzialna" - grzmią!

Drugim domem niejakiej Sarah Strong jest siłownia. Kobieta, która od kilku lat wychowuje samotnie kilkuletnią córkę, a obecnie spodziewa się kolejnego dziecka, spędza tam każdą wolną chwilę. Postępami w treningach chwali się w mediach społecznościowych, szczególnie na Instagramie. Ostatnio za sprawą swoich wyczynów sportsmenka podpadła tysiącom użytkowników. Wszystko za sprawą wideo, na którym pokazuje, jak podnosi wielokilogramowe sztangi w 8. miesiącu ciąży! Mimo swojego stanu Sarah korzysta na siłowni również z wielu innych sprzętów. "Jesteś całkowicie nieodpowiedzialna, to niezdrowe dla dziecka" - grzmią internauci pod zdjęciami i filmikami z jej udziałem. Według nich kobieta tak ostro trenując, naraża się na problemy z kręgosłupem i przedwczesny poród. Sarah broni swojego postępowania. Twierdzi, że słucha swojego ciała i nie przesadza z liczbą treningów, a tak ostrą aktywność fizyczną odradza przyszłym mamom, które przed ciążą nie ćwiczyły. Zajrzyjcie na jej Instagrama i powiedźcie, co myślicie o jej postępowaniu.

ostrećwiczeniawciążykobietakontrowersje

Niemcy otworzyli nietypowy dom publiczny. Kobiety zastąpiono tam lalkami!

Za kilkadziesiąt lat życie erotyczne z pewnością będzie wyglądało inaczej niż dziś. Niektórzy nie zamierzają jednak czekać i już teraz przyspieszają ten proces. W marcu, w Barcelonie, powstał pierwszy w Europie dom publiczny, który oferuje swoim klientom "odbycie stosunku waginalnego, oralnego i analnego" z lalkami (więcej na ten temat przeczytacie w jednym z poniższych linków). Tropem Hiszpanów poszli również Niemcy. Niejaka Evelyn Schwarz otworzyła w Dortmundzie dom publiczny o nazwie "Bordoll", w którym można spędzić czas w towarzystwie silikonowych lalek erotycznych! Lalki różnią się od siebie nie tylko imionami, ale też rasą, wyrazem twarzy i anatomią. Zostały pogrupowane tak, by każdy znalazł dla siebie odpowiednią partnerkę - do wyboru są "prawdziwe", "anime", "chude" czy te z kategorii "fantazje". Mężczyźni mogą urozmaicać wygląd swojej wybranki np. zmieniając jej ubranie na te przyniesione przez siebie. Godzina spędzona w tym nietypowym miejscu kosztuje 80 euro. Właścicielka nie narzeka na brak klientów. Twierdzi, że dziennie z usług jej domu publicznego korzysta średnio 12 mężczyzn, a ponad 70 procent odwiedzających wraca tam ponownie. "Dla wielu to nie fetysz, a ciekawość" - mówi. Czy w przyszłości lalki erotyczne i seks-roboty naprawdę zastąpią seks z człowiekiem?

dompublicznyzrobotamidladorosłychseks

Uroczy jeż Azuki skradł serca ponad 200 tys. osób. To nowa gwiazda Instagrama! [GALERIA]

Miłośnicy zwierząt dzielą się zazwyczaj na wielbicieli kotów lub psów. Dzisiaj poznajcie zwierzaka, który skradnie Wasze serca, a jest nim... jeż! Azuki mierzy zaledwie 10 cm, pochodzi z Japonii i doczekał się własnego konta na Instagramie oraz profesjonalnych sesji. Ponad 200 tys. internautów śledzi "poczynania" małego zwierzaka, który z dnia na dzień zyskuje coraz większą popularność. O urocze stworzenie wyjątkowo dba jego właściciel. Mężczyzna jest fotografem i doskonale wie, jak wypromować małego słodziaka. Zorganizowany niedawno jeży camping zaowocował w niesamowitą sesję zdjęciową - Azuki w roli biwakowicza sprawdził się perfekcyjnie. Kolczasty gwiazdor został również modelem marki "Coleman", której logo widnieje na jego sprzęcie campingowym. Obejrzyjcie galerię zdjęć tego uroczego jeża, a jeśli będzie Wam mało tych uroczych fotografii, poniżej znajdziecie link do instagramowego profilu Azuki!

jeżgwiazdąInstagramainstagramzwierzęta

Dlaczego KFC obserwuje jedynie 11 osób na Twitterze? Powód jest genialny!

Konto KFC na Twitterze obserwuje ponad 1,2 miliona użytkowników. Twórcy najpopularniejszego sposobu podania kurczaka na świecie śledzą tweety zaledwie 11 osób. Nazwiska 5 kobiet i 6 mężczyzn zdradzają tajemnicę, za którą kryje się niesamowita akcja marketingowa. Internauci zauważyli niedawno, że konta obserwowane przez KFC należą do członkiń nieistniejącego już zespołu Spice Girls (Melanie Brown, Victoria Beckham, Melanie Chisholm, Geri Halliwell i Emma Bunton) oraz mężczyzn o nazwisku Herb. Brzmi znajomo? 11 ziół i przypraw (ang. herbs - zioła, spices - przyprawy) tworzą tajną recepturę kultowej panierki. Mimo że strzeżonego tajemnicą przepisu KFC oficjalnie nigdy nie potwierdzono, internauci od lat wysuwają teorie dotyczące rodzaju składników oraz ich proporcji. O "11 ziołach i przyprawach, które miały być na zawsze utrzymane w sekrecie" przeczytacie w linku zamieszczonym poniżej. Jak twierdzi siostrzeniec założyciela sieci restauracji, smak idealnie przyrządzonego kurczaka może uzyskać każdy!

tajemnicaKFCnaTwitterzeTwitterjedzenie

Kiełbaska na palniku? Tak w Poznaniu jedzą pracownicy MPK!

Kiedy głód złapie Cię w pracy, a pracujesz podczas remontu torowiska... podgrzej kiełbaskę za pomocą butli gazowej! Jeden z pracowników Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Poznaniu postanowił przyrządzić sobie ciepłe śniadanie, remontując ul. Dąbrowskiego. Zdjęcie "śniadania mistrzów" zostało w czwartek opublikowane na Facebooku przez profil Spotted: MPK Poznań i stało się hitem sieci. Anonimowy mężczyzna brak grilla postanowił zrekompensować sobie tym, co miał pod ręką i nabite na szpikulec kiełbaski podgrzał dzięki palnikowi, który służy do przecinania metalowych elementów. Trzeba przyznać poznańskiemu MPK - jego pracownicy na pewno wiedzą, co to znaczy terminowość!

kiełbaskanapalnikuMPKpolskarzeczywistośćjedzenie

Reklamy słodyczy na Halooween przerażają bardziej niż niejeden horror! [WIDEO]

Firma Mars z myślą zbliżającego się Halloween przygotowała cztery minihorrory. Dwuminutowe reklamy słodyczy: cukierków Skittles, M&M's, Starburst i batona Snickers zostały zrealizowane przez młodych reżyserów specjalizujących się w tematyce horroru. Trzeba przyznać, że ich krótkie widea przerażają bardziej niż niejeden pełnometrażowy film grozy! Seria "Bite Size Horror" pojawiła się najpierw w telewizji Fox, gdzie zrobiła niemałe zamieszanie. Największym zainteresowaniem widzów cieszy się reklama Skittles. Klip z zatytułowany "Floor 9.5" przeraził tysiące internatów. Jeśli jesteście gotowi, by poznać historię kobiety uwięzionej o północy w windzie pomiędzy 9. a 10. piętrem, kliknijcie w link zamieszczony poniżej.Obok znajdziecie też wideo "The Road" o duchu motocyklisty, "Replacement" opowiadające o złowieszczym bracie bliźniaku oraz "Live Bait" z przynętą na wędkarza. Oglądacie na własną odpowiedzialność!

halloweenhorrorreklamy

Poroniła 18 razy. Po latach cierpień stał się cud!

Największym marzeniem Louise i Marka Warneford z Wielkiej Brytanii było zostanie rodzicami. Niestety zanim się ono spełniło, małżeństwo musiało wiele wycierpieć. O potomstwo zaczęli starać się, gdy Louise miała 32 lata. Od samego początku korzystali z pomocy specjalistów, gdyż była partnerka Marka namówiła go na wazektomię (jedna z metod antykoncepcyjnych, zabieg polegający na przecięciu i podwiązaniu nasieniowodu lub nasieniowodów). Zabiegi sztucznej inseminacji (ułatwiających zapłodnienie) nie odnosiły oczekiwanego rezultatu. "Za każdym razem miałam nadzieję i myślałam, że się udało, że będę mieć idealną rodzinę, której zawsze pragnęłam. Gdy traciłam dziecko nie przestawałam płakać. Lekarze nie słyszeli już bicia jego serduszka" - mówiła Louise w wywiadach. Para nie poddawała się, jednak in vitro również okazało się zawodne. Kobieta traciła dziecko aż 18 razy około 14. tygodnia ciąży! Wszystkie procedury związanie z leczeniem kosztowały parę 80 tysięcy funtów. Gdy wydawało się, że nie ma już dla nich nadziei, stał się cud! Louise przed pięćdziesiątymi urodzinami dowiedziała się, że wszystkie poronienia spowodowane były przez komórki jej własnego układu odpornościowego, który atakował rozwijające się embriony. Po diagnozie małżeństwo zdecydowało się na jeszcze jedną próbę. Zabieg sztucznego zapłodnienia przeprowadzony w jednym z praskich szpitali okazał się tym skutecznym. Po 37. tygodniach Louise została szczęśliwą mamą chłopca! Swoją historią dzieli się po to, by dać nadzieję wszystkim kobietom zmagającym się z problemem niepłodności i cierpieniem po stracie dziecka. Mówi, że nigdy nie można się poddawać!

poroniła18razydzieckorodzicielstwo

Drunkoreksja to alkoholizm i anoreksja w jednym. Coraz więcej kobiet wpada w jej sidła!

W ilości wypijanych wysokoprocentowych napojów kobiety zaczynają dorównywać mężczyznom. Badania pokazują, że to one też łatwiej się od niego uzależniają. Często piją w samotności, a wpadnięcie w szpony nałogu wypierają ze świadomości, dlatego trudno przekonać je do skorzystania z fachowej pomocy. Obok obsesyjnego liczenia kalorii to najczęstszy problem, z jakim się zmagają. Co jednak, gdy oba idą ze sobą w parze? Lekarze ostrzegają, że to może być drunkoreksja (od połączenia słów "pijany" i "anoreksja"). Ta przypadłość nie została jeszcze sklasyfikowana, więc metody jej leczenia nie są znane, ale wiadomo jak ją rozpoznać. Podstawowym objawem jest chorobliwe liczenie kalorii i odmawianie sobie jedzenia na rzecz alkoholu, który ma pomóc w uporaniu się ze stresem i presją otoczenia. Picie "na pusty żołądek" ma poważne konsekwencje m.in. powoduje zaburzenia w funkcjonowaniu układu sercowo-naczyniowego, nerwowego i pokarmowego. Lekarze apelują, by niezwłocznie reagować, gdy ktoś odmówi posiłku, za to z chęcią przystanie na propozycję spożycia alkoholu. Badania brytyjskich naukowców pokazują, że aż 20 procent ankietowanych przyznało się do ograniczania jedzenie na rzecz wypicia większej ilości trunków. Według nich na drunkoreksję szczególnie narażone są kobiety w wieku od 18 do 24 lat. Tego problemu nie można bagatelizować!

drunkoreksjakobietaalkohol

Sfotografował kobiety przed, po i w czasie orgazmu. Wszystko po to, by przełamać tabu! [GALERIA]

"The O Project" to odważne przedsięwzięcie brazylijskiego fotografa Marcosa Albertiego, o którym mówią dziś wszyscy. Motywem przewodnim jego najnowszej sesji stała się bowiem najbardziej intymna sfera kobiecej seksualności, a mianowicie przeżywanie orgazmu. Brazylijczyk na zdjęciach w formie kolażu skupił się na twarzach kobiet przed orgazmem, w jego trakcie i tuż po nim. Do swego projektu zaangażował panie w różnym wieku, różnych ras i narodowości. To, jak odczuwają rozkosz, widać po ich mimice, która w każdym przypadku jest inna, tak jak różne od siebie są kobiety. Zdjęcia bynajmniej nie są wulgarne - Marcos nie przedstawił żadnej nagości. Są zmysłowe i zabawne! Wyjątkowa sesja powstała we współpracy z firmą Smile Makers, która dostarczyła modelkom gadżetów erotycznych do masturbacji. Dlaczego Brazylijczyk podjął się akurat tego tematu? Jego celem, jak sam przyznaje, było zwrócenie uwagi na to, że kobiety, niezależnie od narodowości, mają równe prawo do przeżywania swojej seksualności w sposób, w jaki sprawia im to przyjemność i nie powinny odczuwać z tego powodu wstydu. "Okazuje się, że kiedy poruszyć temat tabu, jakim jest seks, przez pryzmat humoru, ludzie zaczynają się otwierać, dzielić się swoimi doświadczeniami. Czują się swobodnie, a to prowadzi do zmiany sposobu ludzkiego myślenia na temat seksu" - napisał na swojej stronie www.masmorrastudio.com. Co myślicie o jego pracach?

kobiecyorgazmnazdjęciachkobietazdjęcia

Pokazał, jak wyglądają plecy przepracowanej fryzjerki. To zdjęcie wprawiło internautów w osłupienie!

Praca w salonie fryzjerskim czy kosmetycznym, jak każde inne zajęcie, wiąże się z wysiłkiem. Hitesh Patel, masażysta z Leicester w Wielkiej Brytanii, postanowił o tym przypomnieć. Na swoim profilu na Facebooku opublikował zdjęcie klientki, która codziennie przez kilka godzin wysila mięśnie przy fryzjerskich fotelach. "Spędza godziny na nogach, w jednej dłoni trzymając szczotkę, w drugiej suszarkę do włosów. W takiej pozycji mięśnie rozwijają się i przestają podtrzymywać kręgosłup w naturalnej dla niego pozycji. Zatem, kiedy wreszcie masz szansę odłożyć swój ekwipunek i starasz się usiąść w neutralnej pozycji, to po prostu nie działa" - pisze mężczyzna. Czerwone pręgi na plecach widoczne na zdjęciu to efekt rozluźniającego mięśnie masażu gua sha, któremu kobieta musi się poddawać, by normalnie funkcjonować. Na czym on polega? Na leczeniu bólu bólem! Gua sha poprawia krążenie krwi i uwalnia napięcie mięśniowe za pomocą skrobania (np. bawolim rogiem) aż do powstania zaczerwień na skórze. Chociaż widok części ciała po tym zabiegu szokuje, to masażysta zapewnia, że pozytywne efekty są szybko odczuwalne. Po nim zaleca się ustawienie kręgosłupa w odpowiedniej pozycji - najczęściej za pomocą jogi. Jego klienci chwalą, że dzięki temu zabiegowi lepiej sypiają, a ciało rzadziej ich zawodzi. "Następnym razem, kiedy spojrzysz na swoją fryzjerkę i pomyślisz, jak łatwe ma życie, pomyśl o tych zdjęciach i zastanów się nad tym, że poświęcają własne zdrowie po to, żeby twoje włosy wyglądały dobrze" - puentuje wyraźnie poruszony Patel. Jego post wprawił w osłupienie tysiące internautów.Do tej pory został udostępniony ponad 24 tysiące razy. Czy kiedykolwiek zdarzyło się Wam pomyśleć tak o pracy fryzjerki?

plecyfryzjerkipracafryzjerstwo

Wiedza o winie to nietypowy kierunek studiów na tej polskiej uczelni. Chętnych na pewno nie zabraknie!

Wino staje się coraz popularniejszym trunkiem w Polsce. Statystyki pokazują, że na jedną osobę przypada rocznie aż 7 litrów tego alkoholu! Nic dziwnego, że przybywa tych, którzy chcą dowiedzieć się czegoś więcej na jego temat. Collegium Civitas, jedna z niepublicznych uczelni w Warszawie, postanowiła wyjść tym wszystkim naprzeciw i utworzyła specjalny kierunek, który ma sprawić, że jego świat nie będzie już żadną tajemnicą. Wiedza o winie to studia podyplomowe skierowane przede wszystkim do absolwentów dziennikarstwa chcących specjalizować się w tej tematyce, do przyszłych dyplomatów, sommelierów, sędziów w konkursach winiarskich czy handlowców. Jak zapowiadają wykładowcy, studenci dowiedzą się, jak wygląda produkcja tego trunku, jakie jego gatunki są najlepsze do poszczególnych potraw, a także gdzie leżą najlepsze winnice na świecie. Degustacja... też jest przewidziana! Co ciekawe, program zaproponowany przez Collegium Civitas dostosowany jest do wymagań programowych najlepszej szkoły winiarskiej - Wine & Spirits Education Trust London. Czy wśród Was znaleźliby się chętni?Jesteśmy przekonani, że tak! To jakie wino wybierzecie na dzisiejszy wieczór? ;)

wiedzaowiniealkoholstudia

Projekt Pustego Zdjęcia porusza trudny i ważny temat. Słowa nie są potrzebne [GALERIA]

W marcu 2017 roku Susana Butterworth doznała jednego z najpotworniejszych przeżyć, jakiego doświadczyć może kobieta. Będąc w 36. tygodniu ciąży straciła dziecko. Jej nienarodzony synek miał zaburzenie genetyczne. Walter przyszedł na świat martwy. Traumatyczne przeżycie pozwoliło fotografce dostrzec, że temat poronień nadal należy do sfery tabu. Kobieta stworzyła więc Projekt Pustego Zdjęcia, który ma pomóc innym osobom po utracie dziecka. Jej inicjatywa polega na przedstawieniu bólu niedoszłych rodziców za pomocą symbolu lustra. Stworzona przez fotografkę galeria ma uświadomić innym skalę poronień, pokazać, że kobiety i mężczyźni, którzy zmierzyli się ze stratą dziecka, nie są samotni oraz być dla nich pewnego rodzaju terapią. Na stronie ww.emptyphotoproject.com ludzie z całego świata dzielą się swoimi historiami.

ProjektPustegoZdjęciakobietatabu

Mężczyźni odpowiadają na akcję #MeToo. "Panowie, nasza kolej"!

Tysiące kobiet z całej Polski wyznaje, że były molestowane seksualnie. Wszystko za sprawą akcji #MeToo, której początek dała seksafera ze znanym producentem Hollywood w roli głównej, Harveyem Weinsteinem. Krótkie wyznanie #MeToo czy #JaTeż opanowało media społecznościowe. W odpowiedzi na ogólnoświatową akcję kobiet głos zabrali mężczyźni. Panowie tweetują #HowIWillChange i zapowiadają walkę przeciwko "kulturze gwałtu". Męska odpowiedź w formie hashtagu została stworzona przez australijskiego dziennikarza i scenarzystę Benjamina Lawa (widoczny na zdjęciu). "Panowie, nasza kolej" - pisze na Tweeterze Law. "Po wczorajszej fali #MeToo, historii o nadużyciach, napaściach i prześladowaniach seksualnych względem kobiet, dziś mówimy #HowIWillChange'". Ciekawe, czy 10 lat temu aktywistka Tarana Burke, która jako pierwsza użyła hashtagu #MeToo, wierzyła, że dzięki m.in. aktorce Alyssie Milano akcja zaangażuje samych mężczyzn!

HowIWillChangefeminizmMeToo

Oszczędzaj swój czas i zasadź drzewko! Ta aplikacja pomoże Tobie i środowisku

Coraz częściej mamy problem ze skupieniem się na obowiązkach - wykonaniu pracy domowej, zrealizowaniu powierzonego zadania, nauki. Zdarza się także, że nie potrafimy skoncentrować się na czynnościach, które powinny nam sprawiać przyjemność i wpływać na nasz samorozwój - czytanie książek, gotowanie czy sport. Najczęstszą tego przyczyną jest nic innego jak nadmierne korzystanie ze smartfona. W XXI wieku trudno nie posiadać Facebooka czy Instagrama, których sprawdzanie często przechodzi w uzależnienie. Twórcy Forest App postanowili pomóc nam z problemem współczesności. Ich aplikacja pozwala na "odizolowanie" się od internetowego świata na określony czas (10-120 minut) w bardzo prosty i intuicyjny sposób. Użytkownik w momencie rozpoczęcia wykonywania swojej pracy włącza Forest App i "zasadza" roślinkę. Na ekranie smartfona pojawia się małe drzewko. Aby urosło do faktycznych rozmiarów, w czasie poświęconemu nauce czy pracy nie można korzystać z zablokowanych tymczasowo aplikacji. Kiedy użytkownik postanowi jednak sprawdzić np. Facebooka, roślina umiera. Aplikacja ma nie tylko nauczyć nas samokontroli i organizacji własnego czasu pracy, ale wpłynąć również na sadzenie drzew "w realu". Użytkownik aplikacji może zamienić zarobione w grze wirtualne monety na prawdziwe sadzonki. Twórcy Forest App współpracują z organizacją Trees for the Future. Dzięki walce z uzależnieniem od smarfonów zasadzili już ponad 140 tys. drzew. Forest App działa także jako rozszerzenie dla przeglądarki internetowej.

drzewkozaczasaplikacjeekologia

16 pięter, a wśród nich baseny, boiska, zrobotyzowany bar... Współczesny Titanic zwala z nóg! [GALERIA]

Od kiedy na ekrany kin trafił obraz Jamesa Camerona, wielu zamarzyło o pełnych przygód rejsach wycieczkowych (oczywiście takich, które będą miały swój szczęśliwy finał w jednym ze światowych portów). Wzrost popularności wycieczek drogą morską sprawił, że biura podróży znacząco poszerzyły o nie swoje oferty, a w stoczniach skupiono się na budowie wycieczkowych okrętów. Wśród nich prawdziwą perłą jest "Harmony of the Seas" - od 2016 roku największy i najdroższy statek pasażerski na świecie. Mierzy 362 metry długości, ma 66 metrów szerokości i aż 16 pięter! Blisko 2700 kabin może pomieścić ponad 6 tysięcy gości. Na jego budowę wydano prawie miliard euro! Kilkudniowy rejs np. po Morzu Karaibskim jest prawdziwym rajem. Wystarczy przejść kilkadziesiąt metrów, by znaleźć się w m.in. w jacuzzi, zrobotyzowanym barze, symulatorze do surfingu, teatrze, sklepie czy na boisku do koszykówki. Na "Harmony of the Seas" nie brakuje również basenów, zjeżdżalni, ekskluzywnych restauracji i kasyna! Znaleziono tam też miejsce na karuzelę i kolejkę tyrolską. Zaskoczeniem dla wielu pasażerów jest również ogród z 12 tysiącami gatunków roślin! Ceny za kabinę rozpoczynają się od 1907 euro. Zobaczcie zapierające dech w piersiach zdjęcia tego współczesnego Titanica!

harmonyoftheseasturystykaniesamowite

Pierwszy raz w życiu usłyszała mamę. Na jej twarzy widać każdą emocję! [WIDEO]

Problemy ze słuchem występują nie tylko u osób w podeszłym wieku. Badania wykazują, że z każdym rokiem przybywa niedosłyszących kilkulatków. Zdarza się też niestety, że dzieci już od chwili narodzin nie są w stanie usłyszeć głosu rodziców... Tak było w przypadku małej Charly. Kiedy lekarze przekazali rodzicom tę smutną wiadomość, ci natychmiast rozpoczęli walkę o jej słuch. Gdy dziewczynka trochę podrosła, kupili jej aparat słuchowy, by mogła ich słyszeć i zacząć oswajać się z dochodzącymi zewsząd dźwiękami. Dla rozwoju Charly miało to ogromne znaczenie, gdyż bez tej możliwości nie mogłaby nauczyć się mówić. Pierwsze chwile z urządzeniem na uszach udostępnili w sieci jej rodzice. Chcieli całemu światu pokazać minę córeczki, kiedy usłyszała głos mamy. Reakcja dziewczynki jest niesamowita! Na jej twarzy widać każdą emocję! My nie możemy się napatrzeć!

głosmamyporazpierwszydzieckorodzicielstwo

Sama przeprowadziła aborcję i podzieliła się tym na Instagramie. Matka dwójki dzieci "poczuła ulgę"

W październiku zeszłego roku całą Polską wstrząsnęła wypowiedź Natalii Przybysz, która otwarcie przyznała się do aborcji - zabiegu, którego dokonała nie z powodu potencjalnej choroby dziecka czy zagrożenia jej zdrowia, ale dlatego, że dziecka po prostu "nie chciała". "Pięć minut i masz z powrotem swoje życie" - mówiła piosenkarka. Kilka miesięcy później "za odwagę szczerego wyznania w czasach postprawdy, propagandy i opresji kobiet" Przybysz została wyróżniona nagrodą "Superbohaterki Wysokich Obcasów". Kolejną kobietą, która otwarcie i bez żalu opowiada o przerwaniu ciąży, jest niemiecka fotografka Esther Mauersberger. Matka dwójki córek pokazała na Instagramie, jak w domowym zaciszu sama przeprowadziła aborcję. "To nigdy nie jest jednak łatwa decyzja, ale ja po prostu nie chciałam przyjąć tego macierzyństwa" - napisała. Niemka opublikowała zdjęcia mające oddać jej nastrój i emocje towarzyszące procesowi usuwania ciąży. "Odczuwam pierwsze mdłości. Wiem, że wynikają z ciąży. Czuję, jak reaguje na nią moje ciało. Jestem gotowa, żeby przyjąć pierwszą dawkę tabletek. Przygotowuję kąpiel, bo zawsze wieczorem mocniej krwawię" - po wszystkim wyznała, że poczuła ulgę.

aborcjanaInstagramiekobietatabu

Wsadziła dzieci do piekarnika i włączyła urządzenie. Chłopcy spłonęli żywcem

24-letnia Lamora Williams z Atlanty (amerykański stan Georgia) została oskarżona o zabicie dwójki swoich dzieci ze szczególnym okrucieństwem. Jak donosi policja, samotna matka wsadziła swojego rocznego synka i jego dwuletniego brata do piekarnika, zamknęła drzwiczki i włączyła urządzenie. Keyante Penn i Ja'karter Penn spłonęli żywcem w piątek. "Moja córka jest chorym człowiekiem, jeśli zrobiła to, o co się ją podejrzewa" - mówi o oskarżonej o morderstwo jej matka. 24-latka miała cierpieć na niezdiagnozowane problemy psychiczne. Będąc samotną matką czwórki dzieci (wychowywała jeszcze sześcioletnią córkę i trzyletniego synka), nie radziła sobie z obowiązkami i "miała dość", jak mówiła. Przed popełnieniem zbrodni musiała zrezygnować z pracy, ponieważ nie potrafiła znaleźć opiekunki dla dzieci. O popełnionym przestępstwie policję poinformował konkubent kobiety i ojciec tragicznie zmarłych chłopców, Jameel Penn. Podczas wideorozmowy z 24-latką mężczyzna zauważył leżące na podłodze zwłoki synów i od razu zgłosił sprawę. Matka początkowo nie przyznawała się do winy, jednak śledczy nie mają wątpliwości. Kobieta została zatrzymana. Sekcja zwłok ma potwierdzić oficjalny powód śmierci dzieci.

zabiładzieciwpiekarnikuproblemypsychiczneokrucieństwowobecdzieci

Pierwsza realistyczna krew menstruacyjna w reklamie. Producent podpasek walczy z tabu "tych dni"

"Miesiączki no normalność. Pokazywanie ich też powinno" - brzmi hasło nowej kampanii brytyjskiej marki Bodyform, firmy produkującej podpaski. Aby jednak nie być gołosłownym, producent środków higienicznych dla kobiet w krótkim spocie reklamowym zobrazował krew menstruacyjną w sposób, na jaki jeszcze nikt się nie odważył. Niebieską ciecz w końcu zastąpiono przypominającym okres czerwonym płynem. W reklamie Bodyform nie zobaczycie unoszących się w przestrzeni oderwanej od rzeczywistości podpasek. Zobaczycie za to strużki krwi menstruacyjnej spływające kobiecie po nodze i mężczyznę bezwstydnie kupującego podpaski. Nie jest to pierwszy krok brytyjskiej marki w kierunku przełamania tabu "tych dni". W lipcu zeszłego roku producent podpasek zrealizował kontrowersyjną reklamę, która przedstawiała dużo kobiecej krwi - na poranionych stopach baletnicy, na twarzy bokserki czy na kolanie kolarki. "Żadna krew nie może nas powstrzymać" - brzmiało hasło podsumowujące kampanię. Link do reklamy "Blood" znajdziecie poniżej.

realistycznakrewmenstruacyjnareklamytabu

Cały swój dobytek stracili w pożarze. W zgliszczach znaleźli coś, co pomogło im uporać się z tragedią!

Nie jesteśmy w stanie przewidzieć tego, co nas czeka. Kiedy wydaje nam się, że mamy wszystko, nagle przychodzi coś, co odbiera nam dorobek całego życia. W takich chwilach warto zastanowić się nad tym, co w życiu naprawdę ważne... Sam i Monicka Brinkerhoff w szybkim tempie remontowali swój wymarzony dom, by zdążyć przed narodzinami pierwszego dziecka, które ma przyjść na świat już za cztery miesiące. Codziennie wkładali w prace wiele wysiłku, a postępy widać było gołym okiem. Niestety w miniony weekend wszystko stanęło w płomieniach. Sąsiadująca z ich domem winnica zapaliła się, a ogień nie oszczędził także ich domu. Dzięki sprawnemu alarmowi przeciwpożarowemu parze udało się ujść z życiem, ale z ich wymarzonego lokum nic nie zostało. Dwa dni po tragedii udali się na miejsce, by sprawdzić, czy nie ocalały choćby drobne przedmioty. Ku ich zdziwieniu w zgliszczach znaleźli pierścionek zaręczynowy Monicki i ślubne obrączki! Chociaż osmolone, nie dały się ogniowi! "Znalezienie naszych pierścionków tchnęło w nas promyk nadziei (...) i przypomniało nam o tym, że nasza miłość wciąż jest silna, my jesteśmy silni i damy radę przez to przejść" - mówił wzruszony Sam. Na dowód pokazał zdjęcie, które wielu odczytuje jako znak z nieba. Dzięki wsparciu najbliższych powoli stają na nogi. Najważniejsze dla nich jest to, że mają siebie. Razem są w stanie przebrnąć przez wszystko! I o to właśnie chodzi w życiu...

ocalonezpożarumałżeństwomiłość